Szczyrk - marcowy wypoczynek
To już była prawie wiosna, bo ostatnia tura ferii się już skończyła i Szczyrk prawie opustoszał, a do tego słońce stało już wysoko, jak na początek marca przystało. Hotelik
Szczyrk miał dużo niższe ceny, więc pobyt bezkarnie przedłużyliśmy o cale 5 dni. Szczęściem prawdziwym dla nas była obfitość śniegu. Na Fisie warunki śniegowe, nawet jeśli i przyszłaby pełna, prawdziwa wiosna, nie powinny się były skończyć do samej Wielkanocy, więc nosiliśmy sie z zamiarem jakiegoś pobytu weekendowego, ale póki co cieszyliśmy się swoim zimowym urlopem. Do Szczyrku nie przywieźliśmy jednak swojego sprzętu, jak to zawsze robiliśmy, a do nart z wypożyczalni, nie bardzo mogliśmy się przyzwyczaić. Ja jakoś wytrzymywałem, ale Zuzka po prostu nas zadręczała marudzeniem. Sam byłem na siebie wściekły, ale nasz samochód się zepsuł i pożyczyłem od znajomych inny, bez bagażnika niestety i nasze dechy pozostały w Gdańsku. Zuzi kupiliśmy z żoną oststniej zimy super Rossignole, więc tym bardziej była zła. Było, minęło, pojeździliśmy i już. Na przyszły rok bez odwołania bierzemy własny sprzęt.