Sopot - większą grupą
Za Sopotem głosowała większa część rodziny, jedynie dziadek nie bardzo chciał tam jechać. Babcia ma na niego wpływ, bo jej uległ. Już pierwszego dnia wolnego od szkoły po południu stanęliśmy na plaży w Sopocie. Wynajęliśmy sobie fajny domek na polu campingowym
Sopot, wcale nie tak daleko od morza, wykupiliśmy posiłki w pobliskim domu wczasowym i zaczęliśmy urlop. Dziadki najczęściej siedzieli na campingu. Dla nich to cały urok być na świeżym powietrzu, bo na spacery w upały ochoty nie mieli. Jedyne co, to wychodzili na plażę tylko późnymi popołudniami lub wczesnymi wieczorami, by nie sforsować się zbytnio w dziennej spiekocie. Ja, żona i dzieci, codziennie bywaliśmy nad morzem. Sopot ma naprawdę ładną plażę. Com się napływał, a dzieciaki nakąpały to nasze. Dorotka zazwyczaj czytywała książki, a ja jeśli nie pływałem to przypatrywałem się, jak spiningują stojący na plaży wędkarze. Wieczorami, choćby i nasza kolacja była najbardziej obfita, to i tak chodzilismy całą rodziną do smażalni na pyszną rybkę. Wakacje mielismy fajne, to na pewno.